Racing Zone 88

Byliśmy na Imoli!

Grupa Racing Zone 88 była na wyścigu serii WEC rywalizującej na historycznym torze Imola we Włoszech. Celem głównym wyjazdu było wsparcie i kibicowanie z całych sił, Robertowi Kubicy oraz jego zespołowi, podczas sześciogodzinnego wyścigu WEC w klasie Hypercar.
W domowej imprezie, po niesamowitych kwalifikacjach Ferrari miało ogromną szansę na zwycięstwo ale błędna strategia i “różne” okoliczności sprawiły, że trzy zespoły legendarnego producenta poniosły porażkę. Ale jak to mówi Robert: “takie są wyścigi” i nie należy się tym zbytnio martwić, tylko wyciągnąć wnioski i patrzeć do przodu.

Pogoda na Imoli nie była łaskawa zarówno dla nas jak i kierowców. Zmienne warunki, deszcz i niskie temperatury nie sprzyjały jeździe i kibicowaniu ale to był jedyny mały mankament, który w żadnym stopniu nie rzutował na nasze niesamowite przeżycia i pozytywną energię, którą tam czerpaliśmy pełną piersią.
Spotkania z kibicami różnych narodowości na torze są zawsze czymś co buduje i tworzy atmosferę wspólnoty. Szczególnie istotne jest dla nas to, gdy ludzie widząc nasze stroje i ogromną Flagę Marka z napisem ROBERT KUBICA, podchodzą, pozdrawiają, lub krzyczą z daleka Forza Robert!, Forza Ferrari! To jest niezwykłe doświadczenie, bo pokazuje , że jest w ludziach życzliwość i radość z tego co ich sprowadza na tory wyścigowe.
Można zadać pytanie czy na wszystkich wyścigach jest tak samo? Z naszych obserwacji wynika, że jednak nie do końca. Chodzi tu o F1. Coraz częściej, właśnie na imprezach gdzie startuje królowa motorsportu atmosfera nie zawsze jest idealna. Na WEC czy na ELMS z pełną świadomością możemy powiedzieć że to całkiem inna liga. I to jest argument na to, że starty Roberta w wyścigach długodystansowych, to z perspektywy kibica znakomita decyzja. Tańsze bilety niż na F1, możliwość wędrówki po całym torze i otwarte trybuny sprawiają, że podczas sześciogodzinnego maratonu wyścigowa rywalizacja jest na wyciągnięcie ręki.

Senna

Wszystkim, którzy znajdą się na torze Imola polecamy odwiedzenie pomnika Ayrtona Senny przy zakręcie Tamburello, gdzie w 1994 roku miał miejsce śmiertelny wypadek wyjątkowego Mistrza Świata.
Piękny postument zamyślonego Senny stoi wśród drzew, w zacisznym parku tuż przy torze, po którym pędzą rozpędzone, hałaśliwe maszyny. Ten kontrast urzeka i potęguje wspomnienie jak bardzo wyjątkowym człowiekiem był Ayrton. Ta pamięć jest wciąż żywa a najlepszym tego dowodem jest ogrodzenie przy zakręcie Tamburello. Okryte jest ono setkami flag sztandarów i proporców kibiców Senny, którzy oddają cześć mistrzowi.
My również zawiesiliśmy tam nasz sztandar, który ma dla nas osobiste i sentymentalne znaczenie. Podpisaliśmy go wszyscy wraz z dedykacją dla Ayrtona.

Kibice, kibice....

Wracając do kibicowania, a może inaczej mówiąc, Kubicowania. Od dawna wiadomo, że oprócz polskich kibiców Robert ma wielu zwolenników we Włoszech. Na Imoli czuliśmy to szczególnie mocno. Ilość włoskich fanów Roberta napawa dumą a ich reakcje na nasz widok były często wyrazem ogromnej radości. Zrobiono nam setki zdjęć. Co chwilę ustawialiśmy się w szyku, tworząc napis KUBICA. Robimy to już tak sprawnie, że cała operacja zajmuje kilka sekund ;):

Film – Cezary Gutowski

Przybito z nami tysiące “piątek”. Wielu poznało nas z poprzednich wyjazdów, a jak bardzo Włosi kochają Roberta, można było usłyszeć na koniec wyścigu pod podium, gdzie wręczano puchary zawodnikom. Pomimo porażki trzech zespołów Ferrari w “generalce” jedno auto wygrało klasyfikację zespołów prywatnych i to był zespół Roberta. Brawa i okrzyki w jego kierunku można było porównać z aplauzem dla Valentino Rossiego. Legendarnego kierowcy motocyklowego i bohatera Włochów, który również startował w wyścigach WEC..

Polacy. Ogromnym zaskoczeniem było to jak wielu polskich kibiców znalazło się na Imoli. Co chwilę spotykaliśmy nasze narodowe barwy. Co chwilę słyszeliśmy okrzyki “O! nasi!, Robert Kubica, Robert Kubica!” Fascynujące jest to, że gdy spotykaliśmy polskich kibiców i widzieliśmy ich po raz pierwszy, mieliśmy wrażenie, że znamy się od lat. Radość ze wspólnego kibicowania Robertowi towarzyszyła nam przez cały weekend. Poznaliśmy wielu Polaków, którzy przyjechali na Imolę z różnych zakątków świata, by kibicować Robertowi Kubicy. Znalazł się tam również szczególny kibic, Mateusz Chełminiak. Mateusz, wieloletni fan Roberta porusza się specjalnym bolidem i nie było to prostą sprawą na torze Imola. Bariery, które pojawiają się na Imoli, są dla gości z trudnościami w poruszaniu się niemałe i tu uwaga do organizatorów, żeby postarali się to zmienić i ułatwić dostępność dla wszystkich kibiców. W pokonywaniu tych niedogodności pomaga Mateuszowi jego mama, która prosto z Torunia dostarczyła wiernego kibica Roberta do Włoch. Poświęcenie i oddanie sprawie mamy Mateusza, jest godne największego szacunku i podziwu. Jej stwierdzenie, że “muszę to robić, bo mój syn to kocha” jest wielce inspirujące i pokazuje, że nie ma rzeczy niemożliwych. Pozdrawiamy Was serdecznie i dziękujemy za chwilę rozmowy!

Skoro zbliżamy się do pozdrowień i podsumowań, chcieliśmy skierować ciepłe słowa do Cezarego Gutowskiego i jego przesympatycznej małżonki Basi, którzy również pojawili się na WEC. Dziękujemy Wam za spotkanie z kibicami i spędzone wspólnie chwile!

A Kubica?

Na sam koniec to co najlepsze!

Spotkanie z Robertem. Wyczekane, bo staliśmy pod bramą padoku do późnych godzin wieczornych. Legenda, że Kubica przychodzi do pracy pierwszy i wychodzi ostatni, jest prawdziwa! Baliśmy się że zdjęcie, które chcieliśmy zrobić nie wyjdzie, gdyż panowały już egipskie ciemności. Jednak szczęście się do nas uśmiechnęło. Kierowca wozu sprzątającego oświetlił nas swoimi reflektorami i dzisiaj możemy się cieszyć kolejną fotografią grupy Racing Zone 88 wraz z wielkim Mistrzem!

Bonus dla Kubicowych Ultrasów!

Podczas wędrówki  napotkaliśmy mostek, po którym można było przejść na drugą stronę toru. Nie zastanawiając się chwyciliśmy za Flagę!
Kolega Miłosz, były mieszkaniec Imoli, który towarzyszył nam w dniu wyścigu i którego gorąco pozdrawiamy, zrobił screena z relacji live. Zdjęcie poniżej pokazuje widok z kamery pokładowej bolidu Roberta…

Podsumowując cały wspaniały wyścigowy weekend oraz wszystkie pozytywne emocje i interakcje z kibicami Roberta, można wysnuć jedyne i słuszne motto:

ŁĄCZY NAS KUBICA!

Pozdrawiamy i do następnego…